W sobotę o godzinie 13 rozpocznie się mecz FA Cup między Queens Park Rangers a Chelsea Londyn. Największą uwagę dziennikarzy przykuwają przed spotkaniem Anton Ferdinand oraz John Terry. Wszystko przez incydent, który wydarzył się podczas ligowego meczu obu drużyn w październiku ubiegłego roku. Kapitan Chelsea Londyn John Terry miał dopuścić się wtedy aktu rasizmu wobec gracza QPR Antona Ferdinanda. Od tego czasu piłkarze nie mieli już okazji zmierzyć się na boisku. Jutro znów zagrają jednak przeciwko sobie, bowiem Queens Park Rangers podejmie Chelsea na Loftus Road w ramach czwartej rundy FA Cup.
Fani gospodarzy zapowiadają, że przez całe spotkanie będą utrudniali grę John'owi Terry'emu głośnymi gwizdami. Dziennikarze zastanawiają się natomiast, czy przed pierwszym gwizdkiem zawodnicy podadzą sobie ręce. Głos w tej sprawie zabrali również trenerzy obu zespołów. - To niesamowicie ważne, by uścisnęli sobie dłonie. Ta gra opiera się na dobrych wartościach i piłkarze muszą je promować - stwierdził opiekun "The Blues" Andre-Villas Boas.
Czy portugalski trener zastanawiał się nad posadzeniem Terry'ego na ławce? - Absolutnie nie. Mogę na niego liczyć, ponieważ jest w pełni zdrowy i gotowy na mecz - dodał Villas-Boas.
Nieco inne zdanie na temat całego zamieszania ma trener QPR Mark Hughes. - Jeśli Anton uzna, że nie chce przywitać się z Terr'ym, niech tego nie robi. W żaden sposób nie będę wpływał na zawodnika, ponieważ jest to jego prywatna sprawa - stwierdził Hughes
Źródło: asinfo