- Każdy w swoim życiu popełniał błędy młodości, ale wydawało się, że Patryk ma już to za sobą. Jak się okazuje, nie wyciągnął jednak wniosków. Wszyscy mamy go za duży talent piłkarski i chcielibyśmy, żeby się rozwijał, żeby wyciągnął wnioski ze złego zachowania, ale nie jesteśmy w stanie nic zrobić, bo za każdym razem się to powtarza - komentuje w rozmowie z ASInfo ostatnie zachowanie Patryka Małeckiego Henryk Kasperczak.- Zdziwiła pana informacja o kolejnym wybryku Małeckiego? Za pańskich czasów w Wiśle również ujawniał się jego krnąbrny charakter.
- Tu nie chodzi o moje zdziwienie czy opinię, bo to nie jest w ogóle ważne. Po prostu doszło po raz kolejny do niezbyt miłej sytuacji, bo przecież za moich czasów Patryk odmówił wejścia w drugiej połowie sparingu z Hannoverem. Wtedy został ukarany, a teraz znowu się to powtórzyło.
- Czy według pana jest jakaś szansa na zmianę jego zachowania?
- Myślałem, że po tamtej karze finansowej, którą mu wtedy przyznaliśmy, coś się zmieni. Ale jak widzimy, nic to nie dało.
- A czy nie jest tak, że kolejny wybryk Małeckiego jest skutkiem tego, że wiele mu wcześniej wybaczano lub karano niezbyt przykładnie? W wielu innych klubach zawodnicy za podobne zachowanie już dawno wylecieliby z klubu.
- Trudno powiedzieć. Na ogół się go określa jako chłopaka, który popełnia błędy młodości. Każdy w swoim życiu przechodził taki okres, ale wydawało się, że Patryk ma już to za sobą. Jak się okazuje, nie wyciągnął jednak wniosków. I to wszystko. Co można więcej powiedzieć? Wszyscy mamy go za duży talent piłkarski i chcielibyśmy, żeby się rozwijał, żeby wyciągnął wnioski ze złego zachowania, ale nie jesteśmy w stanie nic zrobić, bo za każdym razem się to powtarza.
- Menedżer Małeckiego napomknął, że na jego ostatnie zachowanie mogły wpłynąć przedłużające się rozmowy o kontrakcie.
- Wiele czynników mogło na niego wpłynąć, również relacje z kibicami. Kibice przez długi czas zbyt pobłażliwie podchodzili do jego zachowania. Gdy wywinął jakiś numer, to mówili, że nic się nie stało, a przecież on, jako piłkarz, musi zachowywać się tak jak należy, ma swoje obowiązki. To, że na jesieni części z nich kazał się wynosić na drugą stronę Błoń mogło wynikać również z ich podejścia do jego wcześniejszych wyskoków.
- A czy w ogóle można było mówić o podwyżce, biorąc pod uwagę jego występy w rundzie jesiennej?
- Nie będę wchodził w taką polemikę. Dla mnie Małecki był dużym talentem i powinien się znacznie lepiej rozwijać. Nie wychodzi mu to na razie ze względu na jego sposób myślenia i zachowania. Jednak jest pracownikiem klubu, więc powinien potrafić zachować się w stosunku do drużyny, powinien pracować jak każdy inny. Jednak to nie idzie w tym kierunku.
- W Wiśle Małecki nie zagra co najmniej pół roku, o czym poinformował dyrektor sportowy Stan Valckx. Czy według pana powinien wymusić transfer jeszcze w tym okienku transferowym?
- Nigdy nie jest dobrze, gdy zawodnik nie gra, nie rozwija się w należyty sposób, dlatego sytuacja bardzo się dla niego skomplikowała. Patryk miał szanse na grę na Euro 2012, bo Smuda brał go pod uwagę, ale w tej chwili trudno będzie mu go powołać. Pamiętajmy jednak, że decydujące zdanie odnośnie transferu będzie należeć do zarządu klubu.
- Powiedział pan, że nigdy nie jest dobrze, gdy zawodnik się nie rozwija, ale to, że jego kariera toczy się na razie w ten sposób jest winą tylko i wyłącznie jego samego.
- Oczywiście, to tylko jego wina. Patryk ma wszelkie możliwości ku temu, by dobrze się rozwijać. A że zarabia mniej od innych, to też jego sprawa, skoro nie wywalczył sobie wcześniej odpowiednio wysokiego wynagrodzenia. Dlatego Małecki nie powinien robić fochów, tylko powinien pokazać na boisku, co potrafi, bo jednak umiejętności ma duże.
- Możliwe, że Małecki odejdzie z Wisły jeszcze tej zimy. Według pana poradziłby sobie sam za granicą?
- Ale jego pracodawcą jest klub i to on będzie decydował, czy go puszczą, czy nie, bo wcale nie jest powiedziane, że zarząd dopuści do transferu, nawet jeśli pojawią się propozycje. W tej chwili jest po prostu zawieszony i zobaczymy.
- Naturalnie, ale zadałem pytanie o zaadaptowanie się w innym środowisku, gdyż pan go trenował, więc zna go trochę lepiej.
- Na to odpowiem w prosty sposób: najgorsze, co może być dla zawodnika, to jeżeli on nie gra. To wszystko.
- Reasumując: gdyby pan był w tym momencie na jego miejscu, zrobiłby wszystko, żeby odejść jeszcze w tym okienku transferowym?
- On jest w bardzo trudnej sytuacji, bo jest uzależniony od decyzji innych osób. Możliwe, że mógłby odejść za kilka miesięcy na podstawie prawa Webstera, ale to oznacza kilka miesięcy bez gry... Tak czy owak całe to zamieszanie może zaważyć na jego piłkarskiej karierze.
Źródło: asinfo