- Zawaliliśmy. Mogliśmy przegonić Wisłę. Nie wiadomo, czy taka okazja się powtórzy - powiedział Jan Urban po porażce Legii 0:1 z Odrą Wodzisław. - Co po takim meczu można powiedzieć? W takich warunkach trudno jednak gra się w piłkę. Po stracie bramki zaczęła się nerwówka nie na boisku, ale na trybunach i piłkarze nie poradzili sobie z tą sytuacją. Gramy i czujemy, że jesteśmy sami. Kibice krzyczą, że hańbimy Legię. To nieprawda. Dzisiaj to było spotkanie, które mogli wygrać kibice - żalił się szkoleniowiec Legii.
Prawda jest jednak inna. Legia zagrała beznadziejnie. Miała niepowtarzalną szansę przegonienia Wisły i usadowienia się na pozycji lidera. Nie tylko tego nie dokonała, ale i pozwoliła dogonić się w tabeli Lechowi. A w tym sezonie przegrała oba mecze z Odrą. Wodzisławianie to już zupełnie inny zespół niż na jesieni jednak nadal zajmują ostatnią pozycję.
- Dziś próbowaliśmy, ale nie wyszło. Wszyscy znacie tych zawodników i wiecie, na co ich stać. W takich warunkach ciężko się gra. Przez to szyderstwo piłkarze boją się podejmować ryzyko. Jestem pewien, że aby odnieść sukces musi być wsparcie kibiców. Kibice to nie jedyny powód przegranej, ale przy braku wsparcia ciężko się odrabia straty kontynuował Urban. - Nie miałem dużych możliwości, jeżeli chodzi o roszady w składzie. Miałem nadzieję, że Piotr Giza, który ostatnio został odstawiony od zespołu będzie chciał udowodnić, iż należy mu się miejsce w pierwszym składzie. Niestety nie wykorzystał tej szansy. Uważałem, że przyniesie więcej pożytku niż wstawienie Donga. Dlatego Chińczyk nie zadebiutował - tłumaczył.
Źródło: As Info